sobota, 04 listopada 2017
multimetr

nie zmierzysz jej miłości multimetrem
linijką ani wagą
nie poznasz zapachem
i smakiem uczucia 

oczy przemówią pokażą usta
pierś drgnie porządaniem
szept włosy rozpusty
źrenice wenus zakłamie
nie chce ciebie
innego kocha niezmiernie

Na trasie.

Gdzieś na trasie, przy posiłku, po próbie.
-Fajna ta mała blondynka, ma taki dryg i iskierki w oczach. Podoba mi się.
-Przeruchał byś, co? Pewno już ci stanął!
-Żeś kurwa spłycił. A gdzie spacery, westchnienia, wspólna kawa, wieczór przy świecach, zauroczenie, spojrzenia w oczy, skryte uśmiechy, czerwone policzki, ukradkiem poprawiony kosmyk. I dłoni dotyk.
-Ty to chyba jesteś pojebany, z innej planety!

wieszcz

przyjąłem nowy wiersz przez aklamację
z poparciem piwa i wódki
zachwytom końca nie było
jestem wieszczem

mem pk

kolejny raz poniewczasie
konstatacja
mogłem
los jeszcze był niedokonany
i czasu nie było końca
mogłem
na zbyt wiele rozbiłeś wątków scenariusz
zmyliłeś mnie w roli
nocą ślad tłum zadeptał gdzieś na bruku Grobli
tobie wierzyłem
mogłem
teraz poniewczasie
konstatuje
cały nasz byt wspólny
pijanym był widem
ja często trzeźwieję
ty nie istniejesz

Skopiuj CSS